środa, 24 czerwca 2015

Powód pierwszy

   




Szkola jest jak toaleta, chodze do niej, bo musze


Siedzę w ławce przy oknie spoglądając na podwórko. Oczywiście siedzę w ostatniej ławce z tyłu, przy oknie i, co ważniejsze gdy nadchodzi zima, przy grzejniczku!!!!!!!
I że w taki dzień muszę siedzieć w ławce i wysłuchiwać kazań odnośnie rewolucji francuskiej
Wydaję z siebie ciche westchnienie.
"Szkoła jest fajna" - mówili
"W szkole się wiele nauczysz"
"W szkole będziesz miał wielu przyjaciół".
Jestem już w liceum, a jedyne czego mnie nauczyli to jak ładnie pisać
Drukowanymi.
A! I jeszcze mnie nauczyli trochę angielskiego, ale i tak umiem go ze względu na co? Gram w gry z angielskim dubbingiem i oglądam Supernatural.
Naprawdę, grając w Brutal Legend (gra z moim życiowym guru - Jackiem Blackiem - o mistrzu, naucz mnie jak stać się tak zajebistym!) można nauczyć się doprawdy pięknego słownictwa (DECAPITATION! xD)
- Życie, czemu mnie tak katujesz - burczę pod nosem.
- CO? Hikigaya, co tam mamroczesz? - Historyk wskazuje na mnie kredą - Chodź do tablicy - zerkam na niego z pogardą i odwracam wzrok.
- Nigdzie nie idę - Mamroczę pod nosem. Profesorek rzuca zaszyt na ławkę, a ten jest bliski spadnięcia do śmietnika do którego kilka minut wcześniej zwymiotował Hyodou.
SPADNIJ! SPADNIJ! SPADNIJ!
Zaklinam. Zeszyt nijakiej Akeno Sakamaki chwieje się na rogu ławki i....
SPADA!
- TAK! - Wydaję z siebie triumfalny okrzyk.
- HIKIGAYA NIE BĘDĘ TOLEROWAŁ TAKIEGO ZACHOWANIA NA MOICH ZAJĘCIACH! - drze mordę papa Smerf.
Dlaczego Papa Smerf? Dobre pytanie. Podobno kiedyś uczył chemii i jakiś uczeń podczas eksperymentu wybuchnął mu barwnikiem w twarz i miał całą niebieską. Ja bym raczej go nazwał Maruda.
Zależy od humoru. Często mówi "Niecierpię cię"
"Niecierpię kiedy uczniowie mnie ignorują"
"Niecierpię kiełbasy z ketchupem"
"Niecierpię kiedy moja siostra dostaje okres"
Tak, Papa Smerf mieszka ze swoją siostrą, moją nauczycielką japońskiego.
- Eee? - Zerkam na niego.
- BĘDĘ ZMUSZONY ZADZWONIĆ PO TWOICH RODZICÓW! - Żyła pulsuje mu na skroni. Wstaję i podchodzę do niego. Wyciągam palec i naciskam mu na żyłkę. Jest taka mięciutka i galaretowata.
- Był Pan z tym u lekarza? - pytam. Patrzy na mnie groźnie i zabiera mi kapelusz.
- W mojej klasie nie nosi się kapeluszy.
- Panu by się przydał - Uśmiecham się pod nosem - Zakrył by tą łysinę. - Wyjmuje telefon, a ja się tylko uśmiechałem wracając do łąwki.
- Naprawdę, zadzwonię po twoich rodziców - Na te słowa wzruszyam ramionami.
- Spoko, proszę zapytać co będzie na obiad - mówię obojętnie.
- JESZCZE TROCHĘ I ZOSTANIESZ ZAWIESZONY! - Krzyczy, a ta żyła nadal mu pulsuje. Naprawdę obrzydliwe. Chyba zaraz wybuchnie. Albo wyrośnie z tego kosmita.
Zaraz... zawieszony to znaczy że nie będę dopuszczony do szkoły. Niedopuszczony do szkoły znaczy że nie będę chodził na zajęcia. Czyli że będę siedział w domu. A to oznacza... MARATON FILMÓW Z JACKIEM BLACKIEM!
- NAPRAWDĘ! Proszę bardzo! Będę za to panu dozgonnie wdzięczny! - Wstaję gwałtownie.
- Nie rozumiem cię - Odzywa się Akeno odgarniając blond grzywkę. - Co ty złego widzisz w szkole? - Zerka na mnie. Jej oczy były godne meduzy. Jeszcze trochę i zamienię się w kamień - Co? Nie odpowiesz? - na jej perfidnej mordzie pojawia się zaciesz.
Ona się tak jakoś dziwnie uśmiecha
Wydaję z siebie jęk cierpienia.
DOBRA, laska ma przerażające oczy i straszny uśmiech. Najprawdopodobniej jest wiedźmą. Ale nie bójmy się. To tylko moja koleżanka z klasy.
Która jest : kujonką, wiedźmą, konfidentką, lizuską, i przewodniczącą samorządu. A! I czy nie mówiłem już że jest dupną koleżanką która jak chciałem od niej spisać zadanie, bo nie umiałem,od razu zakablowała profesorkowi i zapisała mnie na dodatkowe. A mogłaby mi po prostu poświęcić te pięć minut żebym przepisał.
I oto od tamtej pory moim źródłem prac domowych jest Ayato Kishimoto. Mój najlepszy przyjaciel. Gej. Jest bardzo fotogejiczny. Ma lekką obsesję na punkcie XIX wieku. Mówiąc "lekką" mam na myśli "WIELKĄ"
"OGROMNĄ"
"ZAJEBISTĄ".
 Nawet w pokoju ma jak w XIX-wiecznej rezydencji. A do szkoły się ubiera jak milord. Nie, to nie jest dziwne. To bardzo normalne, i przerażające, ale w porównaniu do jego podejścia do życia to bardzo normalne.
Ciekawi mnie do tej pory skad bierze hajs na to wszystko. I czekam aż ogarnie gilotynę.
 Mam już listę kogo zetniemy po kolei.
1. Justin Bieber
2. Yuki Hyakuya (Japoński, i siostrunia papy Smerfa)
3. Kenji Hyakuya (Papa Smerf)
4. Ekipa pedałków z Łan Pedelszyn
5. Kou Anzel. (Nie wiem kto to, ale Ayato go nie lubi)
6. Szatańcza liczba hehehe Mój numer w dzienniku hehe
7. Juliette Foundie (Laska z reklamy która mnie wkurzaa)
Ayato też nienawidzi szkoły, ale powiedział że jak tylko skończy liceum ma zamiar projektować ubrania w Mediolanie. To dopiero gejoza.
Ja tam chcę zostać gejmerem. Chcę być testerem gier. Może kiedyś sam jakąś zrobię.
Dużo bimbałków :3
- No to jak? Odpowiesz? - Stoi teraz naprzeciw mnie z rękami skrzyżowanymi na piersi. Jej biustonosz nieprzyzwoicie podnosi jej bimbałki.
- A więc... - jąkam się, ku jej uciesze. - Napiszę o tym kiedyś książkę, jeżeli chcesz wiedzieć. - Wzruszam ramionami.
- Jak ją nazwiesz?
- Nie grzeb głębiej bo dostaniesz z kopa w dupę, moja droga. - burczę. .
- Ciekawy tytuł - Prycha i wraca do ławki. Jej kiecka jest nieprzywoicie krótka.
- Może dlatego masz same szóstki - mamroczę - Żaden nauczyciel się nie oprze dziewczynce której nie stać na ciuchy na swój wiek. - Dziewczyna z ławki przede mną prycha. 
- Dobre, odludku - Odwraca się. Kręcone blond włosy do ramion i różowe oczy . Chyba jest na sterydach, czy coś.
- Odludku - Prycham - Więc teraz tak na mnie mówią - Wsadzam książki do plecaka.
- Lekcja jeszcze trwa - zauważyła. 
NO SHIT SHERLOCK! NAWET NIE WIEDZIAŁEM! 
- Dla mnie to koniec - Wstaję i zabieram swój kapelusz z biurka nauczyciela, który aktualnie grzebkw w wymiocinach wyciągając zeszyt Panienki Idealnej - Powodzenia. I radzę później umyć ręce - Wciągam powietrze - z Dziesięć albo dwadzieścia razy. Zapach powinien wtedy zejść, a jak nie... - Zerkam na swój telefon - Radzę Panu zamputować rękę. Może dostanie Pan ładne kobiece rączki. A może i - Unoszę brwi znacząco - zniewalające bimbałki - Uśmiecham się szatańczo - Sayonara frajerzy - wołam wychodząc. Akurat dzwoni dzwonek - Idealnie - mówię pod nosem.
Czy coś jest ze mną nie tak? ALEŻ OCZYWIŚCIE!
Chociaż jestem inteligentny, nie daję tego po sobie poznać, udając idiotę. Do tego w ogóle mi nie zależy na szkole, a nauczyciele chyba założyli sojusz przeciwko mnie. Wszyscy (poza panem Shinem Kuranem, nauczycielem Infy) uwzięli się na mnie. W kółko tylko "Hikigaya do tablicy" "Hikigaya zrób to zadanie" "Hikigaya przeczytaj" "Hikigaya bo zadzwonię do twojej matki" "Hikigaya nie odzywaj się tak"
Tak, Tak. Zrozumiałem już za pierwszym razem. Nie musicie krzyczeć.
W sumie, to głupi nie jestem. Często piszę swoje oprogramowania, pomagam młodszemu bratu w lekcjach. Chociaż wszyscy uważają mnie za głupka, lesera, to na temat komputerów, sztuki, muzyki i historii wiem więcej niż oni. Od pięciu lat bawię się animacją, wykreowałem już swoje postacie. Planuję zrobić z tego anime. Jestem w środku robienia pierwszego odcinka, ale to nic specjalnego. Po prostu historia o chłopaczku któremu seryjny morderca zabił rodzinkę, on trafia do domu dziecka i ma traumę. Później postanawia się zemścić i zabija każdego seryjnego mordercę jakiego spotka. Zostaje adoptowany, a na koniec dowiaduje się że jego adopcyjny ojciec zabił mu jego rodzinkę. Kończy się tym że facet zabiera chłopaczka do lasu żeby go zgwałcić po czym zadźgać. Ale w młodym rodzi się bestia i go zabija. Przy okazji wybielają mu się włosy. Później znów go adoptują i niby wszystko jest okey, ale on nadal chce zabijać morderców żeby żadno dziecko nie przeżyło tego co on.
 Jakże pozytywna bajeczka.
Ale jak opowiedziałem mojemu bratu, to się zapytał "Dlaczego masz taki patologiczny umysł?"
Finnian, zwany Finny'm, jest dwa lata młodszy ode mnie. Ja jestem w drugiej klasie liceum a on w ostatniej gimbazjum. .  Uroczo. Ma blond włoski, duże, niebieskie oczęta i każdy chce się z nim przyjaźnić. Jest moim totalnym przeciwieństwem.
Mnie unikają. Co za radość. Nawet nie wiesz jak to fajnie być mną. Nie muszę się dostosowywać do tego burdelu zwanego życiem. Moim przyjacielem jest gej który ma takie samo podejście do życia co ja i dobrze mi z tym. Tyle że on, chociaż jest gejem, ma dość spore powodzenie wśród dziewczyn. Chciałbym móc zniszczyć ich marzenia odnośnie wspólnego życia z Ayato, gdyż nigdy nie będą miały u niego szans. A on u mnie.
Pewnie się już domyśliłeś. Jestem 100% hetero. Jeżeli się nie domyśliłeś z tych kilku linijek w których pisałem o cyckach i opisywałem skąpy strój Panienki Idealnej (który, nawiasem mówiąc, nie jarał mnie) to powiem ci tyle : JESTEŚ TĘPY.
Sorry, jeżeli cię uraziłem, ale to prawda.
 Nie potrafię kłamać.
Po co kłamać, skoro i tak ktoś zaraz przybiegnie i zacznie mówić "NIe martw się, wszystko będzie dobrze" " NIe zwracaj na niego uwagi" "On  nie ma racji"
Tiaaaaa. Ja tam wolę być szczery i niszczyć innym życie. TY! To może dlatego mam tylko jednego przyjaciela! I nie mam dziewczyny... I może dlatego jak chciałem się zapisać do drużyny koszykówki powiedzieli mi że "Nie potrzebujemy w zespole prawiczka który nie ma przyjaciół ani dziewczyny". Zdziwiłbym się gdyby te mięśniaki z kalifornijską opalenizną w ogóle wiedzieli kto to "Prawiczek".
No ale do konkretów.
Nie jestem kłamcą. Zawsze mówię co myślę, przez co ludzie mnie nienawidzą.
Kiedy ktoś mówi "Nie martw się, będzie dobrze" to ja wtedy mówię "Gówno prawda".
Taki przykład - Chomik ci umarł a ktoś mówi "Nie martw się, będzie dobrze". "Będzie dobrze" na sam dźwięk tych słów mam ochotę się głośno roześmiać.
Będzie dobrze, chomik wcale ci nie umarł. Po prostu ci zmartwychwstanie z krzykiem "I'm Back Bitches" czy coś takiego.
Ale to nieprawda. Ten "chomik" nie wstanie. Nie będzie już oddychał, bo zmarł.
Wiem, dałem chory przykład.
Zapomniałem się przedstawić. Jestem Reiji Hikigaya. Uczeń. Koleś który nienawidzi szkoły, co już wcześniej pisałem.
Po wyjściu z klasy idę na plac przed szkołą i kładę się plackiem na trawie.Patrzę na niebo. 
"Widzę buzię w tym tęczu"
"Widzę twarz w tym chmurzu"
"Widzę ryj w tym gwiazdozbiorzu"
takie słownictwo jest u mnie normalne.
Przymykam lekko oczy, a ktoś zakrywa mi słońce. To ta Panienka z Klasy. Ta co jest na sterydach.
- Czego? - pytam poirytowany.
- Co się dzieje?
- Co się dzieje? - Powtarzam, po czym prycham - Szkoła jest do dupy. Lekcje są nudne i nie pozwalają mi palić.
- PALISZ PAPIEROSY?! - drze ryja tym swoim piskliwym głosikiem.
Ta laska na pewno nie będzie nawigacją samochodową. 
- Nie - Odpowiadam podnosząc głowę. Podpieram się na łokciach - Mam ochotę sfajczyć tą budę - Wskazuję głową na szkołę. - Nie mów że ty tak nigdy nie chciałaś.
- Hmm? - Otwiera szerzej różowiutkie, przeszklone oczy. Naprawdę, wygląda jakby coś brała i nie kontaktowała - Nigdy o tym nie myślałam - siada przy mnie.
- Co ty... - unoszę brew. Nie ma wielkich cycków, ale nie jest też płaska. Powiedzmy, że w sam raz.
- Uznałam, że potrzebujesz towarzystwa - Zerka na mnie z ukosa - Jesteś tutaj zupełnie inny niż w klasie. Zazwyczaj... - patrzy na swój zeszyt - Jak jesteś w klasie to jesteś cicho, raz na jakiś czas pokłócisz się z nauczycielem, raz coś mrukniesz pod nosem i to jest naprawdę inspirujące - Uśmiecha się - Podziwiam cię za to, że nie boisz się wyrażać swojego zdania. Nawet jeżeli grozi ci nagana i możesz zostać wywalony ze szkoły - Wpatruje się we mnie, jakby postawić jedzenie przed głodującym i zabronić mu jeść. Ona jest głodujacym, a ja pokarmem. Okropny wzrok. - Jesteś niesamowity -  Dodaje i kładzie się na trawie. - jak ty to robisz? Ja się boję nawet odezwać na lekcjach, a szczególnie u Papy Smerfa - chichra się - Co teraz masz?
- Nie twoja sprawa - mamrkczę. Wstaję, otrzepuję spodnie z piasku i idę do Ayato siedzącego na ławce - Cześć chiński pedale - rzucam na powitanie, a mój przyjaciel gej posyła mi serdeczny uśmiech, typowy dla kogo? Dla geja.
- Nie chiński, dobrze? Bo następnego ranka obudzisz się zgwałcony i przykuty do mojego łóżka, kochaniutki  - Wiem, że jest do tego zdolny. Już mówił że zamówi sobie gilotynę, ma przyjść jeszcze w tym miesiącu. A on ZAWSZE dotrzymuje słowa.
- Hmmm? A może mnie zgwałcić Nina Dobrev? - Na te słowa Ayato uniosi brew. Odgarnia grzywkę ze srebrnym ombre i powraca do pisania.
- Masz dziwny gust przyjacielu - stwierdza - Gdybym był hetero to zdecydowanie wolałbym no nie wiem... - Zastanawia się - Emily Rudd - rzuca - Ładniejsza i młodsza.
- Kobiety są jak wino. Im starsze, tym lepsze - mówię, siadajac obok.
- Odpalić ci moją osiemdziesięcioletnią babcię? - pyta.
- Mój dziadek też bardzo cię lubi - burczę, a on się strzela minę mówiącą "co ty do cholery jasnej pierdolisz" 
- Mnie nie interesują pomarszczeni faceci, z jeszcze bardziej pomarszczonymi fiutami... - Przed jego oczami chyba pojawił się taki obraz - FUJ! - Wzdrygnął się. Pokazał mi szkicownik - Co o tym myślisz? - Na obrazku były cztery wersje mojego bohatera. Miał na imię Raito.
Pierwsza wersja - Płaczący dzieciak
Druga - Starszy dzieciak z nożem w ręku
Trzecia - Nastolatek z krwią na rękach
Czwarta - Białowłosy chłopak w czarnej bluzie z nożami wsadzonymi między palce (jak Wolverine)
Ayato ma wielki talent. Wszystko ogarną. Jeżeli chodzi o wyglą postaci on mi je narysował. On ogarną wszystkie, z każdym szczegółem. On o to dba. Ja robię animację i piszę historię.  No i jeszcze ogarniam soundtruck. Tenacious D - niestety Ayato się na to nie zgodził. Powiedział że może być wszystko, ale piosenki TD nie oddadzą powagi anime.
No to co?
The GazettE ("Shiver" i jeszcze kilka będzie) , SID ("Enamel", "Monohrone no kiss"), Paramore ("Daydreaming", i najprawdopodobniej cała płyta "RIOT") , Evanescence ( "Bring me to life" i "My Immortal" najbardziej się przydadzą) , Xandria (Szczególnie "Blood on my hands" ) i jeszcze kilka zespołów, ale muszę znaleźć coś japońskiego albo angielskiego co nie będzie maczane w cukrze.
HELLO! To o chłopcu którego życie nagle zmaieniło się w burdel! Nie ma miejsca na jakieś "Tako tako Aligato" a'la Avril Lavigne albo "Bejbe Bejbe bejbe ooooooooooo". Ostrzegam, jeżeli zaraz ktoś wykrzyknie "A SZALONA RUDA?!" to wyjdę z siebie. Nienawidzę piosenek bez przkazu. Mogę nawet słuchać badziewnego popu, ale jak ma dobry przekaz to chętnie posłucham. No i nienawidzę też sezonowców. Ja całe życie trzymam się jednego stylu. CO mi się podoba, tego słucham. Nie będę szedł "zgodnie z prądem" bo i tak, ledwo się przekonam do jakiegoś popowego, gówna a następnego dnia już jest modne coś nowego. Głupie to to. Po co udawać że coś "Jest takie zajeebisteee".
Taki przykład - Jest faza na film np. Zmierzch.  I wszystkie noszą ciuchy z nadrukami "Team Edward" itp. I sie zachwycają. "On będzie moim mężem" "Ooo! On ma taki ładny uśmiech!" "A włosy jakie!" "Jest idealny!"
Miesiąć później - Zmierzch w odstawkę, na podium Igrzyska śmierci. Nie wiem co laski widzą w Peetaszku, ale spoczi. Nie mnie oceniać piekarzyka, który jest marną podróbką Kena. Nie to że jestem gejem, ale Gale'owi chętnie bym possał.
Dwa miesiace później - Igrzyska w odstawkę, na Podium Niezgodna! Tobi jest nudny. Nie ma to jak zacząć związek rzucajac dziewczynie w ucho nożem! Mnie to by od razu w pierdlu zamknęli.
No i tak będzie w kółko.
Aż w końcu skończą im się gówniane filmy.
Ale czy kogokolwiek obchodzi moje zdanie? Nie wydaje mi się. Jestem tylko człowiekiem. Członkiem tego gównianego społeczeństwa. Jestem kłamcą. Wszystko tutaj jest fałszywe.
Wszystko. Mimo tego, że wydaje mi się ze jestem szczery, mówię co myślę i co boją się powiedzieć inni, mam inny typ rozumowania od reszty. Czego się tu wstydzić? Chociażby tego, że jestem uważany za dziwnego.
- Niezłe - Powiedziałem jedząć bułkę z kiełbasą - To - Wskazałem na trzeci obrazek - Dodaj uśmiech szatana i będzie idealnie. I ręce na ramionach. Z tej - Wskazałem lewe ramię chłopaka - Ręka kobiety. A z drugiej faceta. Najlepiej owłosiona. - Ayato się uśmiechnął.
- Zapamiętam - Wstał i podał mi rękę - Zbliżają się dziewczęta. To niebezpieczne - I odszedł szybko w stronę męskiego kibla. Gantelman nie biega. Gantelman zapierdala.
- HEJ! - Wykrzyknęła dziewczyna która przemalowała sobie włosy na biały, specjalnie żeby się przypodobać Ayato. Żałosne. On ma szaro-białe ze srebrnym ombre a nie miałe jak śnieżynka i do tego z ciemnymi odrostami. Feeee.  - Widziałeś Ayato? - Stanęła na palcach i spojrzała mi w oczy - To mój przyszły mąż.
- Ta, jasne. Poszedł do babskiego kibla. Posuwa tam dziewczynę z babskiego liceum Sakura - Wskazałem w stronę nie wiem którą.
- ŻE CO? - Wiem, że jestem wredny, ale widok tej dziewczyny jak się denerwuje jest bezcenny.
- No normalnie. Ayato jest zajęty - Powiedziałem wzruszajac ramionami.
- CO? ALE j-jak? - Jąkała się ku mojej uciesze.
- Sorry, nie mogę gadać... - Podniosłem ręce do góry w akcie bezradności i odszedłem.
Jedyny powód dla którego laski ze mną gadają? Ayato. Wszystkie na niego lecą. Chłopak jest bogaty, kreatywny, utalentowany, miły i pewnie sądzą że jest przystojny. Nie mnie oceniać. Tak samo jak nie mu oceniać ładne dziewczyny. No... seksowne. Jego orientacja nie może zabronić mu tego, żeby nawet nie dostrzegał kobiecego piękna. Przeciwnie, w każdej widzi coś pięknego, ale nie jara go to. A dziewczyny się tym jarają. Powie "Fajna bluzka" albo "ładne buty" a one już mdleją. Ale jest po co. Ayato wygląda jak te gwiazdy tanich filmów o wampirach - mega przystojni chłopcy którzy się nawalają na miecze.
Bez podtekstu.
Poszedłem w stronę męskiego kibla.
- Ayato - Powiedziałem cieniutkim głosem - Ulepimy dziś bałwanka? No chodź zrobimy to... - Zaśpiewałem, a on otworzył drzwi.
- Z tobą? - Uśmiechnął się - Nigdy. - Zaśmiał się - Sorry, ale twój wokal jest do dupy, mój najlepszy przyjacielu.
- Tak, a skoro jestem twoim przyjacielem, mógłbyś być od czasu do czasu miły.
- Jestem miły - Wzruszył nieelegancko ramionami - Miło powiadomiłem cię że nie potrafisz śpiewać. Jest w tym coś niemiłego? - Oczywiście. Ayato jest zawsze prawdomówny. I zawsze dotrzymuje obietnic i nigdy nie zdradza sekretów. Idealny materiał na faceta. Nawet moja siostra za nim szaleje. Aktualnie jest w ameryce i ostro zakuwa do jakiegoś głupiego testu z psychologii. Po co się uczy? I tak już jej kupiłem bilet w jedną stronę do psychiatryka. Nie musi tam iść po skończeniu szkoły. Już ją tam zapraszam. - Gdzie dziewczęta?
- Powiedziałem im ze aktualnie pierdolisz jakąś dziewczynę w kiblu - Uśmiechnąłem się.
- Dostały szału?
- Yes, my lord - Powiedziałem naśladując głos Sebastiana.
- Nie rób tego więcej. Niszczysz tym cały urok Sebastiana - Walnął mnie w ramię. Jeżeli chodzi o mnie, przestaje być gantelmanem jak z XIX wieku. Przy mnie zachowuje się jak by się zachowywał, gdyby nie to, że niektóre dziewczyny odstrasza jego styl. Gdyby był zwykły, ubierałby się jak ja, tyle że by nie nosił kapelusza. KAPELUSZ IS MINE! Perfekt inglisz.
Wzdrygnął się i przyśpieszył kroku.
- Uspokój się Paniczu. Panienka Elizabeth cię nie dorwie...
- Hikigaya!!! - Usłyszałem głos słitaśnej dziewczyny. Odwróciłem się, a zaraz po mnie Ayato zrobił to samo.
- O! Reiji, masz przyjaciół - Uśmiechnął się - Czuję się niepotrzebny - Udał urażonego.
- Gdzie tak zniknąłeś? Ganiam za tobą po szkole.... - Dyszała - Kurde. Zaczynam ćwiczyć na w-fie.
- Czego chcesz? - Zapytałem.
- Pogadać - Oparła się o ścianę. - Mam koleżankę. I ona sie tutaj przenosi i... - Zerknęła na mnie - Będziesz dla niej chyba odpowiednim towarzystwem. - Spojrzałem na nią i uniosłem brew.
- Jesteś chora.
- Jestem zdesperowana - Stanęła mi naprzeciw - Dziewczyna łatwo ulega wpływom. Jeżeli trafi do złego towarzystwa to... Zniszczą mi ją. Ty jesteś chyba najlepszą możliwą opcją....
- Ja? - Prychnąłem - Ja? Najlepszą opcją? - Zaśmiałem się - Dlaczego nie ty? To twoja koleżanka.
- Ja nie mogę się nią zająć. - Westchnęła - Mam w cholerę zajęć. Wiesz jak to jest robić w szkolnym radiowęźle? Dzisiaj nie mamy audycji, ale tak to codziennie mam swoją audycję, co drugą przerwę. Nie zdołałabym wtedy trzymać Koneko z daleka od tych dziwek z innych klas...
- Czyli że mam się nią zaopiekować i odstraszać swoją obecnością przy niej koleżanki i kolegów? - Skinęła głową - Spoczi. - Wyjąłem paczkę Pocki i podstawiłem jej pod twarz - Też chcesz? - Mruknąłem wsadzając sobie dwie pałki to buzi.
- Nie, dzięki. Jestem na diecie - Uśmiechnęła się - I co? mamy układ?
- Taaak... Powiedzmy że tak - Wzruszyłem ramionami - mogę już iść?
- Ta.. Jakby co, to tutaj masz mój numer - Zapisała na karteczce jakieś cyferki.
Od ponad pięciu lat nikt mi nie zapisywał swojego numeru telefonu. Ostatnio zapisała mi jakaś dziewczyna, z litości. Ale opowiem to później. To nudne. Po prostu pisałem do niej, dzwoniłem, a ona nie odopisywała. Byłem głupi i tyle.
- Aha.. -Wziąłem kartkę - I tak nie zadzwonię - Nie lubię i nigdy nie lubiłem czyjejś pomocy. Potrzeba pomocy jest oznaką słabości. A to żałosne. A ja nie chcę być żałosny. - Poradzę sobie. - Wzruszyłem ramionami. Obejrzałem się za siebie, Na ławce niedaleko siedział Ayato i się śmiał. Pewnie ze mnie. - Ja idę - Wskazałem na niego, a dziewczyna mi pomachała i odbiegła do koleżanek.  Podszełem do Ayato i kopnąłem go w pantalony - Co ci tak wesoło - Mruknąłęm.
- MASZ PRZYJACIÓŁ! - Jego śmiech emanował złośliwością. Otarł łzę śmiechu. - Czuję się przez ciebie odrzucony. Gdzie ten kolega którego kochałem?! - Wykrzyknął a ja uniosłem brew - Jak brata! - Dodał na koniec. Wstał i walnął mnie w ramię.
- Ja idę. - Mruknałęm.
- Gdzie? - Otworzył szerzej oczy.
- Do domu - Zarzuciłem plecak bardziej na plecy i wsadziłęm ręce do kieszeni - I tak cały dzień będę miał przejebane. Sayonara - Pomachałem mu ręką przed oczami i wyjałem telefon. Wsadziłem słuchawki do uszu. Włączyłem "Rock your socks" Tenacious D. Dostałem sms'a od Ayato.
Jeżeli ta dziewczyna będzie twoją nową przyjaciółką, jak gilotyna przyjedzie to na tobie ją wypróbuję, okey?  :) :) :) :)
Odpisałem mu "Mieliśmy to wypróbować na Papie Smerfie i Smerfetce" A on jedynie mi wysłał z pięćdziesiąt uśmieszków. A! I jeszcze co, mniej więcej, 10 minek występował buziak albo serduszko. Jest gejem, ale to mistrz trollingu. Ostatnio jedna dziewczyna tak się nakręciła na jego widok (Miał rozpiętą koszulę i ukazywał kaloryfer) że aż zemdlała i jej koleżanki "PROSZĘ PANI! PROSZE PANI!" i przybyła Smerfetka. A ona tylo walnęła "Ayato, załóż kolszulę. Nie jesteś na plazy żeby chodzić nago" a ja tylko się śmiałem. Następnym razem ja zdjąłem buty i zacząłem śpiewać "pójdę boso. Oczywiście, Strażnik Teksasu i Gandalf mnie zatrzymali. "NIE PRZEJDZIECIE!" wykrzyknięte przez Gandalfa z Rosyjskim akcentem doprowadza do dreszczy i czuje się wtedy zimny odór śmierci.
Czytać : Whisky zmieszane z lekkim zapachem kuwety dla kotów.
Gandalf była kociarą. Miała z 5 kotów i jeszcze rośnie w siłę.
DO tego miała brodę niczym Gandalf.
A Strażnik Teksasu za to tylko latała za mną ze szczotką a wraz z nią gonił mnie zapach chili i tacosów zmieszanych z tanimi perfumami.
Podsumowując, nasze dwa szkolne upiory, to kobiety po sześćdziesiate które są  bliskie popełnienia samobójstwa, ale wcześniej chcą zabić mnie.
Wysłałem Ayato fuckera i wróciłem do przegladania playlisty.
Mój telefon to w miarę duży "dotykówek". Ma ciemnoczerwoną obudowę a na tapecie jest "Kawaii girl". No wiesz.. w opór słodka dziewczynka. Jak na nią patrzę to myślę że przeruchałbym ten mój telefon...
Zdecydowanie
Nie
Powinienem
Tego
Pisać
Ale co tam. To w końcu mój kochany dziennikaczek-pamietniczek. jak będę miał ochotę, to zacznę tu opisywać cycki. Taaa... Cycki są faajnee.
Znów się rozmarzyłem.
No to po powrocie do domu wskoczyłem do łóżka z tabletem graficznym i się bawiłem animacją. Chłopczyk zabijał starego. muahahahahahahahahahahaha.
No okeey.... jestem psychiczny. Lubię seryjnych morderców. Jestem wielkim fanem Jeff the killer i Alice human Sacrifice. Zabójstwa Alice aż się domagają zrobienia o tym anime, ale nikt się tego nie podjął! Do dupy. Jeff też powinien mieć o sobie anime. On ma dość ciekawą historię. Najgorsze jest to, że on się mści za brata. Braciszek polazł za niego do więzienia a Jeffy się mści. Słodko.
Moja teoria brzmi tak - Jeff zabija po czym ucieka. Najprawdoodobniej chce policję doprowadzić do siebie, by znów być ze swoim bratem, lecz, nieświadomy tego, staje się bestią. Z początku chodziło mu tylko o to, by znów być z ukochanym bratem, ale niestety "Mroczna strona" wzięła górę i w ten oto sposób powstał Jeff The Killer.
- Reiji? jesteś w domu? - Zawołała mnie mama. Wstałem z łóżka i wyszedłem jej naprzeciw.
- A co? - Zapytałem podpierajac się o ścianę.
- Znowu wagary?
- Nie wagary - Westchnałem - Po prostu Hyakuya się zdenerował bo wyrażałem swoje zdanie.
- ZNowu będziesz musiał zmienić szkołę...
- Nie - Odpowiedziałem - Wie do czego jestem zdolny. Nigdy nie skarży dyrektorce. Może i jest dupkiem, ale nie konfidentem a poza tym... Profesor Shin się za mną wstawi - Uśmiechnąłem się. Profesor Shin był informatykiem. Jako jedyny się na mnie nie uwziął i trzyma kciuki za moją karierę w animacji i świecie informatyki. Świetny człowiek.
- Profesor Shin jest bardzo.... Zacny... - Moja mama kiedyś była nauczycielką japońskiego. Więc chyba wiadomo że nie mam po niej genów. Po ojcu też raczej nie, był matematykiem. Ja to chyba jestem jakiś felerny. Brat językowiec, mama też, a ojciec matematyk. A ja? Kreatywny typ który ma życie POZA szkołą. Dla mnie liczy się przyszłość, a wiem że chemia, matematyka, w-f, WDŻ, fizyka, przyroda i wiele innych przedmiotów (no, japoński się trochę przyda do wysławiania się, a informatyka to mój zawód) się mi nie przyda. NIe będę się bawił liczbami, umiem dodawać, odejmować, mnożyć i dzielić. Do rachunów zrobię sobie program. Więc po cholerę mi te różne rzeczy jak geometria? BOŻE! Geometria to koszmar. Wiem co to kwadrat, trójkat i prostokąt. Po co mi wiedzieć jakie mają pole? Nie będę architektem.
Chemia też jest do dupy. Nie potrzebuję mieszać jakiegoś kolorowego gówna, żeby wiedzieć że prędzej czy później i tak cały świat zastąpią roboty. Ale jako że jestem informatykiem, co wiąże się z naprawą komputerów, ja będę miał robotę. A te inne gówna będą nam wgrywali do łba za pomocą specjalnych kasków albo jakichś napojów. Więc po cholerę mamy się uczyć, skoro i tak za kilka lat to nie będzie potrzebne?
- Profesor Shin jest zajebisty - Powiedziałem sarkastycznie. To świetny człowiek. Gdyby nie to że mój ojciec to mój ojciec, czyli nudny, opryskliwy i napalony wielbiciel sportu, to bym się postarał o adopcję. Ale w domu nie mam patologii, chyba że mój patologicznie słodki i rozczulający młodszy braciszek należy do typów problemów rodzinnych. Jeżeli nie to jasna dupa, nie ma rady.
- Nie wysławiaj się - Powiedziała z groźną miną. Miała troll face'a trochę jak buldog. - Nie tak cię uczyłam.
- ty mnie uczysz czegos innego, szkoła mnie uczy czegoś innego - Zapomniałem powiedzieć "I Jack Black również" ale nie musi wiedzieć czego słucha jej syn. NIE POWINNA tego wiedzieć.
- Kto cię tego nauczył? - Zerknęła na mnie.
- Hyakuya - Palnąłem. Smerfetka uczyła nas wielu rzeczy. Na japońskim często ktoś do niej dzwoni a ona wtedy zaczyna ostro klnąć, więc aż tak nie minąłem się z prawdą.
- Muszę sobie z nią pogadać - Westchnęła - A jak ci poszło na teście? - Jasne, chodziło jej o test z japonskiego. Zajebiście. Dostałem czwórę.
- Cztery jest - Uśmiechnąłem się a jej usta wykrzywiły się w grymas.
- Mogło być lepiej - Powiedziała - A Akeno jak poszło? - Zawsze się pytała o Panienkę Idealną. Uczyła ją kiedyś, dawała jej prywatne lekcje.
Znów na myśl przyszła mi jasnowłosa Panienka Akeno. Tą oto dziewczynkę moja matka wolałaby mieć na moim miejscu. Kujonkę, popularną i pozytywną. Ja jestem jej totalnym przeciwieństwem. Ja nie potrafię "kuć". Jak coś mi zostanie w pamięci to dobrze, ale jak będę coś czytał, a to mnie nie interesuje, to chuj zapamiętam. Tylko tyle powiem, chuj z tego zapamiętam.
- Najlepszy wynik - Mruknąłem biorąc jabłko z koszyka na owoce leżącego na stole i wzgryzając się w nie.
- To chyba było oczywiste - Brzmiało to tak jakby mówiła "Dlaczego urodziłam takiego nieudacznika, zamiast tak idealnej córki?".
- Skoro -Zacisnąłem ręcę w pięści -Skoro to było dla ciebie takie oczywiste - Kapelusz zakrywał mi oczy a grzywka opadała na twarz - to po co sie pytałaś? - Poszedłem to pokoju.
Ona nigdy nie zobaczy ile jestem wart. Zawsze bede dla niej tylko nieudacznikiem. Dzieckiem, które nie wie jak poprawnie napisać "herbata". Bo to samo "H" co nie?
Nigdy nie będę dla niej kimkolwiek, póki nie będę dostawał najlepszych wyników. Dla niej nie mogę byc "Dobry" z czegoś. Muszę być najlepszy.
A to "coś" dla niej to jedna rzecz. Japoński. Żeby cokolwiek dla niej znaczyć, bym musiał być językowcem, a dla ojca albo
a) zdolny matematycznie
b) zdolny sportowiec
c) bym musiał mieć choroby weneryczne
Więc widać że moim rodzicom trudno się przypodobać. Sprawny fizycznie nie jestem. Ja jestem informatykiem. Jestem sobą kiedy siedzę przy komputerze, kiedy robię coś co daje mi radość. Bo przyznaję, że niszczenie i rozkładanie na części pierwsze jakiegoś zgraciałego kompa a później składanie go do kupy, jest zabawne.
Położyłem się na łóżku.
- Ja kiedyś książkę napiszę - Mruknąłem -  I zobaczysz ile jestem wart - Wstałem i podszedłem do komputera. Włączyłem "Dragon Age III : Inkwizycja" i się wyłączyłem. Oddzieliłem się grubą linią od głupoty, nędzy i plugastwa. Teraz byłem bohaterem.
- Nie mam pojęcia, zostawmy to człowiekowi ze świecącą ręką - powiedział Varric. Varric był (i jest) zdecydowanie moim ulubionym towarzyszem w Inkwizycji. Żelazny Byk też ujdzie.  W dwójce najbardziej lubiłem Fenka a w jedynce Alka i Oghrena.
Ale do konkretów. Grałem sobie grałem,a  tu nagle na Skypie kto się dobijał? Moja kochana siostrzyczka. Odebrałem ociągajac się.
 - Czego chcesz? Musiałem przez ciebie opóźnić zabawę w Inkwizycję. - Mruknąłem.
- A muszę coś chcieć żeby zadzwonić do kochanego braciszka? - Te słowa ociekały słodyczą i fałszem. Haru była moją młodszą o rok siostrą. Mieszka u ciotki w Ameryce i studiuje psych(pato)logię. Uznała że jak skończę szkołę to pomoże mi się zmienić i że wtedy będzie jej łatwiej, bo będę już oddzielony od tych, jak to ona ujmuje, wyrzutków społeczeństwa. Ale ja uważam że dopiero wtedy mój charakter i styl bycia w pełni się rozwinie. Niech to sobie w końcu uświadomi. Będę mieszkał u niej w piwnicy do połowy życia, drugą połowę spędzę w swojej willi z basenem bo moja animacja będzie miała kilkanaście Oscarów. Hm.... Jak wyglada Haru? Wyobraźcie sobie kogoś kto jest uderzajaco podobny do mojego młodszego brata (on jest raczej podobny do niej. Młody wyglada jak panienka) tyle że z ciemnymi włosami jak moje. Oboje mamy włosy po mamie. Ciemnobrązowe. Tyle że Haru je maluje, bo uważa że taki dziwny brązowy co wygląda jak mieszanina błota z gównem i z kakałem wygląda okropnie (chociaż jak dla mnie wyglada spoko) , zwłaszcza u niej. Ona jest piegowatą dziewczyną z dużymi zielonymi oczami. Maluje sobie włosy na ognisty rudy, i widać już że jest wredna.
- Nie owijaj w bawełnę. Czego chcesz? - Odchyliłem się na krześle do tyłu.
- Po pierwsze : nie bujaj się na krześle, jeszcze sobie coś zrobisz. A po drugie : Potrzebuję przeprowadzić wywiad z dzieckiem  z problemami.
- Spoko. Zadzwonię po Pana Hyakuyę. On miał okropne dzieciństwo - Powiedziałem z niesmakiem.
- Miałam nadzieję że ty mi odpowiesz na parę pytań, okey?
- Ja nie mam problemów - Mruknąłem - Ale spoko. - Usiadłem normalnie i bawiłem się samolocikiem zrobinym z długopsu i linijki.
- Pytanie pierwsze : czy czujesz się niepotrzebny? - Czasami tak, a czasami nie. Ayato za każdym razem mi wypomina że jestem mu potrzebny.
Gdyby nie ja, nie miałby kogo wkurzać.
- Wpisz że pół na pół - Mruknąłem.
- Okey... Pytanie drugie : Jak się czujesz w szkole? - Doskonale. Nauczyciele się na mnie uwzieli,  a sprzątaczki latają za mną ze szczotkami bo poszedłem boso do toalety. Idealne życie szkolne.
- Powiedzmy że spoko.  Ostatnio dobrze mi idzie z Japońskiego. A! I jeszcze biegam ze sprzątaczkami. - Haru uniosła brew - Biegamy kilka okrążeń dookoła szkoły - Wzruszyłem ramionami.
- Aha... Pytanie trzecie : Czy gadałeś ostatnio z dziewczyną?
- Pani od japońskiego przy oddaniu sprawdzianu się liczy? - Na te słowa uśmiechnęła się.
- Nie wierzę że mój brat nie potrafi sobie znaleźć dziewczyny - Zaśmiała się - Może ci jakąś podrzucę. Wszystkie tutaj wzdychają jak im o tobie mówię.
- Chcesz mi podrzucić psycholożkę? - Uniosłem brew - Ona by mi zniszczyła reputację, kobieto! - Przez chwile  była cisza a później oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Co nas łączyło? Oboje byliśmy rudzi i mieliśmy podobne charaktery. Tyle że ona się tego wyparła. Potrafiła udawać kogoś całkiem innego. Ale przynajmniej sobie wywalczyła Studia z Psychologii.
- A teraz mów prawdę - Powiedziała chichocząc.
- Koleżanka z klasy poprosiła mnie o opiekę i zajęcie się jej koleżanką która się tutaj przenosi. Tylko tyle. Powiedziała że będę najlepszym towarzystwem dla tej jej koleżaneczki. A co? - Haru znów się uśmiechnęła.
- Może zaczniesz dzięki temu normalnie żyć. - Westchnęła - Mam już dość mieszkania pod jednym dachem z denerwujacym osiemnastolatkiem, który się zachowuje jak kobieta z okresem! - Wykrzyknęła a jej oczy błyszczały.
- Zjałbym sobie ciatsko - Rozmarzyłem się i odsunąłem od biurka.
- Gdzie idzesz? - Zapytała.
- Po ciastko! - Wykrzyknąłem zamykając drzwi.
A teraz pora opisać mnie.
Jestem średniej wysokości, może z metr siedemdziesiąt pięć, coś koło tego. Mam zielone oczy i dość bladą skórę. Moje włosy są ciemnobrązowe, przypomianją zaschnięte błoto. Dość oryginalny kolor. Zazwyczaj ubieram się w jakąś bluzę, dżinsy, trampki, koszulkę i zawsze muszę coś narzucić na wierzch. Jakąś kurtkę, marynarkę i tego typu rzeczy. No i nigdy nie rozstaję się z kapeluszem. MÓJ KAPELUSZ, NIE TYKAĆ!
Zawsze kiedy ktoś chce mi go zabrać, zamieniam się w tego małego od pierścienia z Hobbita... No w każdym razie, chowam się pod biurko i krzyczę "MÓJ! NIE ODDAM!"
Ale wtedy Gandalf mnie wygania i wali tym swoim wszechpotężnym kosturem w miejsca gdzie chlopców się raczej nie wali. Żegnajcie children!
Poszedłem do kuchni i otworyzłem lodówkę. Za sałatą zawsze jest schowane ciasto czekoladowe. Wyjąłem je i nałozyłem sobie na talerz.
- Harumi zadzwoniła? - Zapytała mama a ja skinąłem głową - Muszę się jej zapytać co u niej! - Zawołała i bez mojej zgody pobiegła do mojego pokoju. Poszedłem za nią i wziąłem swój portfel.
- Gdzie idziesz? - Zapytała Haru.
- Po ciasto - Powiedziałem wycierajac twarz rękawem bluzy - skończyło się - Wziąłem plecak i wyszedłem z domu. Dzwonek SMS'a. Ayato znów pisze.
Musimy się spotkać chłopczyku. Minuty mi się skończyły. Jako mój sponsor, musisz dokupić mi nowe.
Plus kilka uśmieszków.
Wiesz że piszesz ze swojego a nie z jakiejś dziwki?
Odpisałem
CO? Jasna cholera, znowu zapomniałem zmienić kartę!
Na co ja :
NIE KLNIJ PIEPRZONY GÓWNIARZU!
Jestem pół roku starszy od Ayato. On jest z 14 grudnia, a ja z 3 czerwca. Więc jestem od niego starszy o PONAD pół roku. No to mogę mówić na niego "Gówniarz" póki nie będzie po urodzinach. A później przez ponad sześć miechów mogę go sobie przezywać, a on się nie wścieka. UWIELBIAM BYĆ Z CZERWCA! A jeszcze lepiej by było gdybym był z 1 stycznia. Myhyhyhy. To by było wtedy fajnie. Calutki rok przezywana mojego najlepszego przyjaciela...
Wszedłem do garażu i wyjąłem rower. Pojechałem do spożywczaka, później do biblioteki. I kogo tam zastałem? Panienkę Idealną.
- Ty? W bibliotece? - prychnęła gdy przegladałem dział z książkami fantazy.
- "Świątynia Złych Żywiołów" może być fajne. - Ignorując ją odłożyłem ksiązkę na miejsce.
- Czy ja tutaj w ogóle jestem, czy mnie nie ma? - Robiła się czerwona ze wściekłości. Uśmiechnąłem się.
- W moim świecie, nie istniejesz - Powiedziałem szczerze radosny. - Matka się znów o ciebie pytała. Jak chcesz to do niej pójdź i zabawiaj ją swoją doskonałością - Ziewnąłem i odszedłem do innego działu. Horrory i Thillery. Mój ulubiony typ książek. Wziąłem pierwszą z brzega.
"Cena krwi" interesująca okładka.... pomyślałem oglądając okłądkę na której był jakiś mroczny typ który, mi przynajmniej, przypominał zombie.
- Wypożyczasz to? - Cichy głos zabrzmiał przy moich uszach - To bardzo dobra książka. Ale jeżeli lubisz kryminały to polecam... - Zaczęła szperać po półkach i wyjęła dwie książki - Te dwie - Uśmiechnęła się. - To Skandynawskie kryminały. Jedne z najlepszych - Dziewczyna była o głowę niższa ode mnie, może miała z metr sześćdziesiąt. Miała rude włosy do ramion, lekko podchodzące pod brązowy. Jej oczy były duże, piwne. - Pierwszy jest "Obłęd" a druga "Trauma". Jest jeszcze trzecia część ale jeszcze jej tutaj nie ma... - Podała mi książki - Polecam - Uśmiechnęła się słabo i odeszła.
- Dzięki... - Powiedziałem po czasie. Dziewczyna była nieśmiała. Ubrana była w niebieski swetr, szaro-niebieskie spodenki i długie, czarne buty.
Wziąłem książki i poszedłem do bibliotekarki.
- Nazwisko - Powiedziała niemiła kobieta za biurkiem. Mówiła z czystym Austrackim akcentem.
- Brigid! Mogłabyś być milsza!  - Podeszła do biurka i usiadła przy komputerze obok mniej więcej o dwadzieścia lat młodsza dziewczyna - Jestem Azuma. Mogę  prosić imię i nazwisko? - Jej głos był bardzo miły. Miała nie więcej niż trzydzieści lat. Była ciemną brunetką z ołówkiem za lewym uchem i z okularami typu "Kujonki" Ubrana była w dżinsy, białą koszulę i marynarkę.
- Reiji Hikigaya - Powiedziałem. Jej palce śmiagały po klawiaturze.
- Pierwszy raz coś w tym roku wypożyczasz - Uśmiechnęła się. - Mogę kartę? - Wyciągnęła rękę po książki. Spojrzała na okładkę - Wypożyczasz "Traumę"? - Uniosła brew - Świetna ksiażka, ale nie wyglądasz na typa który takie lubi...
- Ona mi ją poleciła - Wskazałem na dziewczynę z rudobrązowymi siedzącą w kącie z książką w dłoni. Czytała "Szeptem". Niedawno Ayato się tym jarał. Mówił jaka to niesamowita książka. On jest fanem romansów, ale mnie nie jarają.
- Koneko? - Uśmiechnęła się - Ona chyba każdemu poleca książki - Poprawiła okulary - Ona już na pierwszy rzut oka widzi, jaka książka się komu spodoba.  Mi tam nie wyglądasz na fana kryminałów. Ale skoro Koneko ci doradziła to -  Podała mi książki - Miłej lektury. Obyś odwiedzał nas częściej - Uśmiechnęła się a ja odwzajemniłem uśmiech. To jedna z tych osób  których nie da się nie lubić. Wystukałem na komórce numer Ayato.
- I jak tam wagarowiczu? - Zabrzmiało w słuchawce.
- Zgadnij kto odwiedził bibliotekę - Powiedziałem wsiadając na rower.
- NIE GADAJ! - Pisnął - Mój najlepszy przyjaciel odwiedził Światynię! - Zabrzmiał jak dziecko które dostało wymarzony prezent pod choinkę, czytać : Gilotynę. - Czuję się taki dumny! - Zawołał - Przyjdziesz do mnie? Pokażesz mi swoje zdobycze - Na te słowa wzruszyłem ramionami.
- Mogę przyjść. Jesteś już w domu? - Zapytałem.
- Tak. Akurat parkuję w garażu - Ayato ma sportowy wóz z dziewięćdziesiątego czwartego. Zazdroszczę mu jego "Fair Lady". On zazwyczaj nazywa swoje rzeczy. Jego plecak nazywa się Stiv.  - Wpuścisz się sam? - Powiedział otwierając okno. - Okno na piętrze zawsze stoi otworem. - I się rozłączył. Kilkadziesiąt minut później dojechałem do jego rezydencji.
Ayato mieszkał sam. Jego rodzice podróżowali. I to dużo.
Bardzo dużo
Cholernie dużo
ZAJEBIŚCIE DUŻO
Rzadko bywali w domu. Ayato przez to czuł się trochę samotny, ale ja siedziałem u niego większość czasu, nie raz nawet u niego nocowałem w pokoju gościnnym. Czasami wydaje mi się że bardziej mieszkam tam niż w moim rodzinnym domu.
Pociągnąłem za klamkę, drzwi oczywiście były zamknięte. Westchnąłem i poszedłem pod okno Ayato. Wlazłem na drzewo i wskoczyłem mu na parapet. Okno było otwarte, a  sam Ayato akurat siedział przy komputerze oglądając kolejny sezon "Kuroshitsuji"
- Ayato, ty chuju niedorobiony! - Krzyknąłem wchodząc przez okno. Czasem wydaje mi się że używamy częściej okien niż drzwi. - Co to za zamykanie drzwi? - Dodałem. Ayato posłał mi sztańczy uśmiech.
- Skąd wiesz że akurat nie ściągnąłem sobie tutaj pięciu supermodelek z supercyckami i ich nie bzykałem? - Wyszczerzył zęby w uśmiechu - A zamknięte drzwi miały cię tylko spowolnić? Może teraz dwie blondynki, jedna ruda, jedna szatynka i jedna brunetka uciekają lasem? - Rezydencja Ayato była na obrzeżach miasta, niedaleko był las.
- A czy nie jesteś przypadkiem gejem? - Uniosłem brew
- To że jestem gejem, nie oznacza że seks z laskami nie daje mi przyjemności - Wzruszył ramionami. To właśnie Ayato. Jest takim... sekretnym gejem. Ukrywa że jest gejem, ma niegejowate poczucie humoru, ale zachowuje się trochę gejowato i poza tym sam mówi że jest gejem.
- Pytanko - Wskazałem na komputer - Czy XIX-wieczny milord nie powinien trzymać się z daleka od cudów techniki XXI wieku? - Zapytałem.
- Ja jestem XXI-wiecznym miordem, mój drogi przyjacielu - Powiedział - Skoro ktoś to wynalazł, to czemu miałbym z tego nie korzystać?? - Podał mi paczkę chipsów. - Masz. Mi się już przejadły - Serowocebulowe chipsy wylądowąły najpierw w mojej ręce a później w mojej gębuli. Mniam ^.^
- Co oglądamy?
- Najpierw pokaż mi co upolowałeś - Wyciągnął rękę, a ja podałem mu ksiązki - Mocne - Poddał się rozmyśleniom - Kryminał. Kryminał - Wskazywał na "Obłęd" i "Traumę" - A to? - Pokazał "Cenę krwi"
- Horror - Wzruszyłem ramionami. - jakaś laska mi poleciła - Rozłożyłem się na jego łóżku.
- Laska? - Uniósł brew - Kolejna? - Uśmiechnął się - Jeszcze trochę to będziesz miał fanclub - Włączył Facebook'a - Już zakładam ci Fanpage - Zastanowił się - Jak go nazwać.. Jak go nazwać... - Po chwili jego ręce zaczęły śmigać po klawiaturze i zaczał coś klikać myszką. Pokazał mi co zrobił. Strona nazywała się "More Reiji" a na profilowym była moja twarz wklejona w ciało jakiejś panienki z dużyyyyyyymi - Jak ci się podoba? - Opis brzmiał "Strona o najwienkszym dubku na całym boszym świecie ktury nośi najbardziei beznadzieine kapelórze..." dalej nie mogłem patrzeć bo tyle byków nawalił, że aż oczy bolały.
- Najpierw naucz się poprawnej ortografi, mój drogi przyjacielu - Uśmiechnąłem się powstrzymując śmiech. Zrobił nadąsaną minkę - No weeeź - Klepnąłem go po twarzy - Bo jeszcze ci tak zostanie - Prychnąłem i wstałem - Idę sobie zrobić kawę. - Wyszedłem z pokoju, a Ayato za mną.
- Ty jesteś gościem. Ja gospodarzem. Pozwól że ja zrobię twą kawę - Powiedział bardzo eleganckim tonem.
- Spoko, jak se chcesz - Rozsiadłem się w salonie. Po chwili Ayato wrócił z kubkiem kawy. Upiłem łyk i oczy mi sie same zamknęły.
Obudziłem się już bez koszulki i bez spodni. Byłęm przypięty kajdankami do łóżka w "pokoju zabaw" Ayato. Na głowie miałem królicze uszy, a na szyi miałem różową krawatkę. Nie mogłem się wydostać. Byłem przypięty nogami i rękami do rogów łóżka.
- O! Śpiąca królewna się obudziła - Powiedział roześmiany Ayato.
- TY CHUJU BEZ JĄDER! WYPUŚĆ MNIE! - Krzyknąłem.
- Za chwilę - Wyjął aparat cyfrowy - zrób słodką minkę. Zbitego szczeniaczka. - Uśmiechnął się - No proszę! Dla mnieeeeee - Przeciągnął "e". - Jak uroczo - Roześmiał się i położył obok mnie. Na moich ustach złożył pocałunek i zrobił temu słit focie. Roześmiał się.
- Jesteś jakiś jebnięty - Powiedziałem. - Wypuścisz mnie już? nudzę się i muszę do kibla. - Ayato wstał i dalej robił zdjęcia.
- Urocze bokserki - Zaśmiał się.
- Co chcesz? Dostałem je od babci na święta! - Byłem oburzony - TĘPY CHUJU! WYPUŚĆ MNIE!
- Chciałem je zmienić, ale są tak urocze że nie mogłem - Uśmiechnął się szatańczo - A teraz sobie popatrzysz jak to łądnie wstawiam na Facebooczka - Wyciągnął laptop i podłączył do niego aparat. Głośno się śmiejąc podpisywał każde zdjęcie.
- Ty chory pojebie - Mruknąłem pod nosem. Ayato podszedł do mnie po chwili i wypuścił.
- Sorry, ale wiesz że dla zabawy zrobię wszystko - Zaśmiał się - Będziesz sławny, mój kochaniutki - "Wypuciał" mi twarz i wszedł schodami na górę.
Ayato robi wszystko dla beki. Znalazłem swoje ciuchy i ubrałem sie w nie.
Moje bokserki były w kolorze pudrowego różu i w tęcze. Co jakiś czas był napis "Rainbow" a "o" było napisane jako serduszko. No i jeszcze te fikuśne literki napisane różowym.
KOCHAM CIĘ BABUNIU!
- Co cię napadło? - Zapytałem.
- Śmiem wątpić w moje bycie gejem - Powiedział smutno Ayato a ja wybauszyłem oczy - To był taki test. Myślałem że jak cię pocałuję to coś poczuję a tu nic. Klapa. - Westchnął - Już nie jestem pewny swojej orientacji - Dodał z żalem.
- Ja od zawsze byłem pewny - Powiedziałem z uśmiechem - Zawsze jarały mnie babki. Po prostu ty nie jesteś takim zboczeńcem jak ja, i czekasz na tą, albo tego, jedyną albo jedynego. - Wzruszyłem ramionami - To normalne. Ja wiem że jestem hetero, bo gdy byłem mały zakochałem się w mojej pani przedszkolance, a jak miałem czternaście lat podkochiwałem się w jednej dziewczynie z równoległej klasy - Zaśmiałem się - U mnie to było już wiadomo od najmłodszych lat - Przy narodzinach wyciągnąłem ręczkę do Pani pielęgniarki i pomacałem ją po cyckach. Miała duże.
 WIELKIE!
GIGANTYCZNE!

No, jak byłem mały żyłem w istnym raju przepełnionym szczęściem. Niestety, już żadna kobieta mnie nie karmi piersią. A szkoda. Jadłbym wtedy jeszcze więcej i byłbym jeszcze bardziej urokliwy.
- To miałeś dobrze - Uśmiechnął się - Ja szczerze wątpię w to, czy w ogóle mam jakąś orientację - Zaśmiał się Ayato.
- NIe martw się. Jeszcze się dowiesz. Masz na to czas - Wzruszyłem ramionami.
- A tak odkładniej, ile? - Uniósł brew.
- Masz całe życie - Powiedziałem obojętnie i uniosłem oczy ku sufitowi. Nie musiałem go widzieć, żeby wiedzieć że robi to samo - A to jak mnie pocałowałeś...
- Tak? - Ayato był na wpół wyłacozny.
- Musiałeś to robić? - Zapytałem - To było niezręczne.
- Nie musiałem - Roześmiał się - Ale było zabawnie - Skrzyżował ręcę na karku.
- Ayato....
- Tak?
- Skoro nie jesteś już gejem w stu procentach, to kto będzie gejem w naszym duecie?
- Nigdy nie byłem gejem w stu procentach - Roześmiał się wzruszając ramionami - Po prostu nie podobały mi się tutejsze dziewczyny. Wszystkie jakieś takie puste i bez wyrazu - Skrzywił się. - Może w Mediolanie będzie jakaś porządna - Uśmiechnął się - Albo porządny - Wstał i podszedł do barku. Rzucił mi puszkę coli - łapaj mój murzynie.
- Ale na poważnie - Powiedziałem otwierając puszkę - Kto teraz będzie tą gejowatą częścią naszego zespołu?
- To musi być jakaś gejowata część? - Uniósł brew i upił coli. On oczywiście pił dietetyczną.
- Musi. Inaczej zmienimy się tylko w duet zboczeńców. A JA NIE CHCĘ BYĆ ZASTĘPCĄ TYCH DUPKÓW Z TRZECIEJ! - Warknąłem. Wypiłem zawartość puszki - Asuka sprzątnie? - Ayato skinął głową, a ja cisnąłem puszką za siebie i rozłożyłem się na kanapie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz